Pamiętając o ogrodach

Jeszcze żadne artystyczne dzieło nie było tak pożyteczne, jak prezentacja o permakulturze. Inspirujcie się zatem hipsterskim ogrodnictwem i wyhodujcie sobie jedzenie, choćby na kupie gruzu…

Prezentacja przygotowana na spotkanie dla początkujących permakulturystów pt. „Fajf o Permakulturze”, w Galerii Macondo we Wrocławiu, 12 maja 2018.

 

Człowiek czuje się pochłonięty przez ogrodnictwo kiedy nie tylko wystaje mu słoma z butów, ale też prognozę pogody sprawdza częściej niż maila, a zamiast seriali ogląda mapę burz!

 

 

:->

Reklamy

Rozważania nad materią

Dzierganie, a także nieplanowana adopcja celulozy bakteryjnej, popchnęły artystkę w kierunku bardziej ogólnych rozważań nad materią. Jesteśmy raczej przyzwyczajeni, że pewne rzeczy robi się z pewnych rzeczy (chociaż nie zawsze wiemy co z czego, a dzieci myślą że mleko bierze się z kartonika, jedzenie rośnie na półce w sklepie i tak dalej). Czasami się jednak okazuje, że pod tą w miarę oswojoną głębią jest jeszcze jedna głębia, a materialny mikrokosmos można przynajmniej do pewnego stopnia poznać nawet nie będąc biotechnologiem/żką lub astronomem/ką. Czy tam kimś innym z gatunku prawdziwych naukowców. Można sobie być zupełnie zwyczajną artystką, która tak jak wszyscy inni artyści pragnie zrobić za każdym razem coś trochę inaczej niż poprzednio, a to prowadzi ją do niesamowitych przygód i nieznanych krain (a potem nie pamięta skąd przyszła i dokąd szła).

Na zdjęciach dokumentacja wystawy pt. „Irrtum” w Muzeum Książki Artystycznej w Łodzi, kwiecień 2018. Fot. Mateusz Mirowski & Anna Juchnowicz.

Notatniki dla dziewiarek

Stało się tak że artystka, na codzień wytwarzająca książki, wzięła się za dzierganie. Może dlatego, że w gazetkach z wzorami do tego typu robótek bezceremonialnie zwracają się tylko do czytelniczek rodzaju żeńskiego, a może znalazła w piórniku szydełko po babci. Powodowana chęcią noszenia własnego artystycznego dzieła na sobie, rzuciła się na włóczkę ręcznie farbowaną w Urugwaju, z wełny szczęśliwych merynosów. Również na liczne inne włóczki, szydełka z rączką i bez rączki, tutoriale w trzech językach (punto elástico, pull up a loop, półsłupek nawijany…).

Pod choinkę dostała książkę Stanisława Barańczaka pełną niezobowiązujących zabaw słowami, co zachęciło artystkę do stworzenia aż ośmiu wierszyków o dziewiarkach (z najprawdopodobniej tylko jednym błędem). Ulubiony:

Dziewiarka w Janowie Podlaskim
kochała ciastka, dżem i chleb z masłem
a jej swetry nigdy nie były za ciasne!

Nie było trzeba szukać niczego u Safony (chociaż jest w jej postrzępionej kolekcji pewien fragment o nieudanym przędzeniu), ale trzeba było zrobić notatniki dla dziewiarek – natychmiast! Szyte estońską wełną artystyczną w kolorze tęczowym, oprawione w papier marmurkowy, ilustrowane akwarelkami i zaopatrzone w środkową rozkładówkę z papieru milimetrowego, na której dziewiarka może sobie coś zaprojektować.

W dodatku był to projekt całkowicie „komercyjny”, ot taki gadżet na sprzedaż (tu można go sobie kupić); bardzo bym chciała, żeby wszystkie one były równie przyjemne i inspirujące. Dowodem na to, że dziewiarskie notatniki są dość blisko spokrewnione z Safoksiążkami niech będzie fakt, że ostatecznie do Sklepiku z włóczką trafiło dziewięć egzemplarzy…

Masz trochę włóczki i chcesz zostać dziewiarką, albo chcesz poznać jakąś dziewiarkę, ale nie wiesz od czego zacząć…? No to jest dziewięć notatników stanowiących remedium na te sprawy.

 

„Niedokończony kocyk”: książka szydełkowa

Anglojęzyczne „roczniki książki artystycznej” (Artist’s Book Yearbook 2018/19) sprawiają wrażenie, że w tym świecie dzieje się niepoliczalna ilość najróżniejszych wydarzeń. Z jednej strony łatwo dostępnych, jeśli wiemy jak ich szukać, a z drugiej – twórcy z tej dziedziny wciąż sprawiają wrażenie „tajnej społeczności” wewnątrz artystycznego świata. Może dlatego, że instytucji poświęconych wyłącznie książce artystycznej jest wciąż niewiele, a może to kwestia intymności, jaką tego rodzaju dzieło stwarza między sobą, artystą a odbiorcą.

W ostatniej publikacji roczników trafiam na „szydełkową książkę artystyczną”… zgodnie z moją najnowszą (po Safonie) obsesją. Autorką tej pracy, pod tytułem The Unfinished Blanket (nakład 4 egzemplarzy, 2016), jest Erin K. Schmidt, artystka wykształcona w Londynie i USA. „Niedokończony kocyk” jest książką na temat jej upragnionej ciąży, która nieoczekiwanie się zakończyła, skutkując poronieniem. Okazało się, że były to bliźnięta, których niedoszła matka wymagała dalszego leczenia by komplikacje nie doprowadziły do powstania nowotworu.

Ta książka artystyczna ma formę dziecięcego kocyka. Autorka rozpoczęła dzierganie go będąc przy nadziei, w oczekiwaniu na narodziny, tylko po to by na końcu okazało się, że kocyk nie będzie potrzebny. Tekst książki wydrukowany jest na jedwabnych wstążkach, którymi przewiązane są kolejne warstwy. W miarę rozwijania kocyka, książka opowiada o radości i oczekiwaniu, następnie o zmartwieniu możliwymi komplikacjami, aż w końcu o głębokim smutku z powodu utracenia nie jednego dziecka, ale bliźniąt.

The Unfinished Blanket nie jest czytany od lewej do prawej, ponieważ autorka tworzyła książkę zaczynając od środka, w kierunku na zewnątrz. Egidija Čiricaitė (artystka, kuratorka badająca zagadnienia słowa, obrazu i metafory) tak pisze o tej pracy w swoim eseju pt. In the Space of Time („w przestrzeni czasu”): „Im bardziej mroczna staje się narracja, tym bardziej przybliżamy się do środka, do macierzy tej historii. Czas w tej narracji powoli wplata się w kocyk, penetrując go i splatając opowieść oraz książkę razem, w jedno doświadczenie.”

Przepis na książkę

Długi proces tworzenia dziewięciu książek artystycznych o Safonie jest już bliżej swojego końca niż początku. Tymczasem pojawiają się nowe pomysły, odkrycia, wynalazki i nowe przygody. W świecie książki artystycznej (choć niszowym, eklektycznym i enigmatycznym) dzieje się tak dużo, że choćby człowiek nie wiem jak chciał – wszystkiego nie ogarnie. Tym bardziej nie ma co wciskać tego całego „zewnętrza” Safoksiążkom, które (niczym konie islandzkie) zdecydowanie wolą swoje własne towarzystwo. Dlatego pozostaną tam, gdzie ich wirtualne miejsce: na stronie https://the9books.wordpress.com/ i tam je należy odwiedzać.

Tu będzie pojawiało się to, co nowe; wszystko, co nie pasowało gdzie indziej, a było tego zawsze bardzo wiele. Czytelnik może wracać tu nie tylko po to, by dowiedzieć się o nowych dziełach pewnej kompletnie nieznanej artystki, ale także by poczytać co w świecie książki artystycznej dzieje się w ogóle; a może nawet poszukać inspiracji do stworzenia swojej własnej.